żagle,żeglarstwo,szkolenia,wspomnienia

rejsy,tawerna,zagle,żaglach

zeglarstwo,szanty,informacje.

żeglarstwo jako moja pasja - żeglarstwo jako hobby

Zapraszamy do galerii oraz tapet

A na mroźne wieczory, zapraszamy do czytania ciekawych książek.

żeglarstwo sposobem na życie

Obejżyj tapety, na których żagle ukazują to, czym dla mnie jest żeglarstwo - sposobem na życie. Odwiedź naszą tawerne i naciesz swoje ucho historiami, nie z tego świata :). Przeczytaj wspomnienia opisujące nasze rejsy. Ujżyj w myślach widoki pięknych mazur. Wszytsko znajdziesz na tej stronie - żeglarstwo, zeglarstwo, tawerna, widoki, zagle, żagle, wspomnienia.
0.78224900 1280607921
 

/ Tawerna / Samo zycie

 

Prawo na okrętach obcych flot

Niektóre wykroczenia i sankcje karne wymienione w dawnych kodeksach karnych zasługują na uwagę, ponieważ ukazują, jak w ciągu wieków zmieniały się formy stosowania kary. Kary za naruszenie dyscypliny były bardzo surowe i gdyby je w pełni stosowano, nastąpiłoby zdekompletowanie załóg. Tak więc na ogół starano się wymierzać takie kary, które by nie powodowały zmniejszenia stanu załogi ani nie czyniły poszczególnych członków załogi niezdolnymi do wykonywania swych codziennych obowiązków.

Jedynie niezwykle ciężkie przewinienia karano śmiercią, tam zaś, gdzie było to możliwe, zamieniano najwyższy wymiar kary na chłostę bądź przeciąganie skazanego pod stępką okrętu. Około 1750 roku wydawane wyroki stały się najsurowsze i najbardziej brutalne. Trwało to do początku następnego stulecia, ale dopiero około 1830 roku zrobiono pierwszy zdecydowany krok ograniczając stosowanie kary cielesnej we flotach wojennych. Prawa Oleronu mówiły, iż jeśli ktokolwiek zniesławi, oczerni lub przeklnie swego kolegę, musi wypłacić mu tyle uncji srebra, ile razy go znieważył. W XVII wieku kara ta została zmieniona na kneblowanie i skrobanie języka winowajcy, a według artykułów z 1644 roku za bluźnierstwo karano winowajcę w ten sposób, iż wypalano mu rozpalonym żelazem dziurę w języku. Kapelan Teonge wspomina w swoim pamiętniku z 1675 roku, że za przeklinanie przywiązano marynarza na godzinę do masztu z żelazną szpilą w ustach (szpilę tę nazywano speculum oris). We wszystkich wydaniach Kings Regulations (Regulamin Królewski) floty angielskiej z XVII wieku powtarza się najczęściej, podobnie zresztą jak i w polskich artykułach wojennych, takie oto sformułowanie: "Jeżeli kapitan usłyszy kogokolwiek przeklinającego lub bluźniącego imię Boga, powinien ukarać go za każde takie przekroczenie, nakazując mu noszenie drewnianego kołnierza lub innych znaków piętnujących tak długo, jak sam uzna za stosowne. Jeżeli winowajcą będzie oficer, powinien on zapłacić tytułem grzywny jednego szylinga za każde przewinienie, a podchorąży lub młodszy oficer - 6 pensów". Artykuł ten zniknął dopiero po poprawkach przeprowadzonych w 1806 roku. W Prawach Oleronu znajdujemy także artykuł, który mówi, iż jeżeli ktoś zabije człowieka na okręcie, wtedy zabójcę należy natychmiast przywiązać do zabitego, wrzucić obu do morza i wykonać dwa pojedyncze strzały z działa. Jeżeli zaś ktokolwiek wyciągnie broń na okręcie, aby uderzyć kapitana, należy mu uciąć prawą dłoń. Podobnie karano za spowodowanie zamętu lub stworzenie okoliczności dokonania morderstwa bądź rozlewu krwi.

Prawie słowo w słowo takie same przepisy znajdziemy w ówczesnych artykułach okrętowych, które zgodnie z rozkazem należało wywieszać na głównym maszcie, aby je w odpowiednich okolicznościach wszyscy czytali. Surowe kary stosowano także za kradzieże. W Prawach Oleronu mówi się o tym, iż temu, kto ukradnie, należy ostrzyc głowę, polać gotującą smołą i posypać pierzem, aby wszyscy mogli go rozpoznać, a na pierwszym miejscu postoju, do jakiego przybędzie okręt, należy go wysadzić na ląd. Angielskie Customs of the Sea (Zwyczaje na morzu), a także Black Book of the Admiralty podają, że jeżeli ktoś skradł ruchomości lub osprzęt okrętowy, albo cudzą własność, traci swoje uposażenie i wszystko, co posiada na okręcie. Złodzieja zakuwano następnie w żelaza i trzymano w areszcie przez cały okres podróży, a po jej zakończeniu oddawano go pod nadzór władzom cywilnym. Według kodeksu angielskiego króla Henryka VIII z 1530 roku za przywłaszczenie sobie pieniędzy lub ubrania groziło trzykrotne opuszczenie z bukszprytu do wody na głębokość 2 sążni (w taki sposób, by delikwenta nie utopić). Po zawinięciu okrętu do portu przewożono złodzieja na ląd przywiązanego do rufy łodzi, z bochenkiem chleba i puszką piwa, z jednoczesnym zakazem wstępu na okręty Jego Królewskiej Mości na zawsze. Później powszechnie stosowaną karą za kradzież było przepędzanie przez rózgi.

Kapitanowi nie wolno było bić marynarzy, ale jeżeli już to zrobił, to według Praw Oleronu marynarz powinien znieść cierpliwie pierwsze uderzenie (czy to otwartą dłonią, czy też pięścią), gdyby jednak kapitan jeszcze raz uderzył marynarza, to wtedy mógł on się bronić. W Black Book znajduje się stwierdzenie, które mówi, że jeżeli okręt na okres zimy nie znajduje się w porcie, marynarz nie powinien się rozbierać. Gdyby go na tym przyłapano, wtedy za każdym razem powinien być zanurzony w morzu trzykrotnie na sznurze z noku rei, a po trzech takich przekroczeniach powinien stracić swe pobory i rzeczy, jakie posiadał na okręcie.

Kłamstwo karane było mniej surowo. W jednym z pierwszych kodeksów angielskich czytamy, że jeżeli marynarz okłamywał swego kolegę, musiał zapłacić karę w wysokości 4 pensów; jeżeli okłamał kapitana, wtedy musiał zapłacić 8 pensów. Również kapitan musiał zapłacić taką samą sumę, jeżeli okłamał członka załogi. W Prawach Oleronu zwraca uwagę stwierdzenie mówiące, że wtedy, gdy władza kapitana zostaje zawieszona ( na przykład w wypadkach buntu), należy brać pod uwagę opinię całej załogi i przyjąć decyzję popartą przez większość. Jeżeli na przykład okręt czekał w porcie na wyjście, to gdy nadszedł odpowiedni czas, wtedy oficer nawigator zbierał radę złożoną ze swych towarzyszy i oznajmiał: ",Panowie, mamy pogodę”. Jeżeli się znaleźli tacy, którzy twierdzili, że pogoda jest zła, inni zaś, iż jest dobra i nadaje się do żeglugi, to wtedy oficer nawigator musiał zgodzić się z opinią większości swych towarzyszy. W razie awarii mógł się wówczas asekurować ową zbiorową opinią, a w przeciwnym razie musiał zwrócić statek i ładunek. Inny ciekawy zwyczaj, spotykany na Bałtyku i Morzu Śródziemnym, polegał na tym, że w wypadku wywiązania się walki między marynarzami na statku oficer nawigator trzykrotnie zabierał im „obrus”, zanim rozkazał zejść z okrętu. Oznaczało to odmówienie tym ludziom obiadu, ponieważ w ciągu dnia był tylko jeden posiłek gotowany.