żagle,żeglarstwo,szkolenia,wspomnienia

rejsy,tawerna,zagle,żaglach

zeglarstwo,szanty,informacje.

żeglarstwo jako moja pasja - żeglarstwo jako hobby

Zapraszamy do galerii oraz tapet

A na mroźne wieczory, zapraszamy do czytania ciekawych książek.

żeglarstwo sposobem na życie

Obejżyj tapety, na których żagle ukazują to, czym dla mnie jest żeglarstwo - sposobem na życie. Odwiedź naszą tawerne i naciesz swoje ucho historiami, nie z tego świata :). Przeczytaj wspomnienia opisujące nasze rejsy. Ujżyj w myślach widoki pięknych mazur. Wszytsko znajdziesz na tej stronie - żeglarstwo, zeglarstwo, tawerna, widoki, zagle, żagle, wspomnienia.
0.97331000 1280607645
 

/ Tawerna / Legendy

 

MORZE W LEGENDZIE

Służba morska nigdy nie należała do łatwych, a szczególnie w tych czasach, gdy człowiek żeglując po morzach zdany był tylko na własne siły - nie dysponował ani precyzyjnymi instrumentami nawigacyjnymi, ani napędem mechanicznym. Jego statek był wątłą łupinką, a jego wiedza o świecie, o budowie ziemi i mechanizmach zjawisk atmosferycznych była znikoma - służba morska sprawiała dużo trudności.

Uzależniony mocno od przyrody człowiek poddawał się łatwo magii zjawisk, wierząc w nieprawdopodobne rzeczy, przez siebie czy przez współbratymców wymyślone, dla wytłumaczenia tych zjawisk. W ciągu minionych wieków zrodziło się więc wśród ludzi morza tak wiele różnego rodzaju przesądów, wierzeń i legend, jak chyba w żadnym innym środowisku. Wywarły one duży wpływ na mentalność ludzi morza, ukształtowały obyczajowość wielu marynarskich pokoleń.

Gdyby chcieć zebrać wszystkie bajdy, legendy i przesądy, jakie rozpowszechniano wśród żeglarskiej braci, powstałaby na pewno spora księga. "Najpłodniejszy" był pod tym względem okres średniowiecza, chociaż i starożytność ma, zwłaszcza w tworzeniu legend, udział niemały.

"Którędy się płynęło do Mare Tenebrarum?"

Mare Tenebrarum, Morze Ciemności, czarna galaretowata głębia pełna okrutnych potworów ściągających na dno okręty, kres wędrówki, koniec świata, rozciągało się na południe od przylądka Bojador. Kto by tam chciał żeglować! Tym bardziej, że najpierw trzeba było opłynąć Capa de No. Przylądek nie położony gdzieś w okolicach równika, a przecież wiadomo, że tam słońce spali każdego śmiałka. A jednak... Jednak ciekawość ludzka i niepohamowana niczym żądza poznania przezwyciężyła strach. Wyprawa po wyprawie posuwa się wzdłuż wybrzeża Afryki coraz dalej i dalej. Zielony Przylądek - wypoczynek i ulga dla zmęczonych oczu. I wreszcie po wielu trudach i walce ze wzburzonym , ale "zwyczajnym" oceanem - przylądek Bojador! Pierwsza portugalska wyprawa, która go opłynęłą w roku 1434, zabiera do kraju zerwane na wybrzeżu kwiaty. Widomy znak tego, że i tam jest życie. Widomy znak tego, że Mare Tenebrarum - to legenda.

"Czym się żywili Ichtiofagowie?"

Nim ludzie opłynęli Ziemię, uważali, że obszary położone pod równikiem, biegunem, czy też po "tamtej" stronie są, ze względu na różnice klimatyczne, zamieszkałe przez istoty zupełnie odmienne. W ten sposób powstały opowiadania o ludziach z psimi głowami i o ludziach zupełnie bez głów, o ludziach z tak długimi uszami, że zwieszają się im one do samej ziemi i o ludziach posiadających jedną nogę. Wierzono również w istnienie Ichtiofagów, czyli ludzi żywiących się tylko rybami i popijających tylko wodę morską. Nie śmiejmy się z tych bajek. Może nasze przypuszczenia na temat wyglądu mieszkańców innych planet za kilkadziesiąt lat będą przyjmowane z takim samym pobłażaniem, z jakim dziś my przyjmujemy legendę o Ichtiofangach?

"Na jakiej wyspie biło źródło wiecznej młodości?"

W roku 1508 Hiszpanie, uwierzywszy opowiadaniom Indian, wyruszyli na poszukiwania wyspy Bimini, na której miało się znajdować cudowne źródło przywracające młodość. Dopłynąwszy do Florydy uznali, że jest ona celem ich podróży i przez kilka tygodni popijali wodę z licznych rzek i źródeł, niestety bez rezultatów. W czasie tej wyprawy uwagę ich zwrócił silny ciepły prąd morski, płynący na wschód. Nazwali go Prądem Zatokowym.

"Kto dopłynął do Wyspy Siedmiu Miast?"

Do Antillii, czyli Wyspy Siedmiu Miast, dopłynęło wielu żeglarzy. Jednych nagnała tam burza, inni zmyliwszy kurs napotkali ją na swej drodze, inni jeszcze wyruszyli specjalnie po to, by ją odnaleźć. Nikt jednak z tych, którzy zawinęli do jej portu, nie powrócili do swego kraju. Wyspa była podobno bardzo bogata, a życie na niej łatwe i szczęśliwe. Antillię przez długie lata umieszczano na mapach, by wreszcie w miarę poznawania świata przenieść ją do legend. Antyle, zarówno Wielkie jak i Małe, nie mają z nią nic wspólnego.